Ostatnie Wpisy

Skrzynka z narzędziami nr 2: psychologia ewolucjonistyczna  Komentarze (4)
24. lutego 2008 | 00:03:00


Ewolucja ukształtowała nasze systemy kojarzeniowe jako odpo­wiedź na problemy wynikające z trybu życia naszych dalekich przodków. Dlatego musimy (a) odtworzyć specyfikę tych proble­mów; (b) na tej podstawie ustalić statystycznie istotne sposoby ich rozwiązywania, a zatem przewidywania nieoczywistych cech kon­stytutywnych tych problemów; (c) ustalić, czy istnieją ekspery­mentalne lub neurofizjologiczne dowody funkcjonowania od­powiednich systemów kojarzeniowych; i (d) określić kierunek ewolucji opisanego przez psychologów wyspecjalizowanego syste­mu z innych systemów i odpowiedzieć na pytanie, czy dawał on przewagę posiadającym go jednostkom.

Te ograniczenia uzmysławiają nam, dlaczego psychologia ewolucjonistyczna stawia dopiero pierwsze kroki. Nie sposób zadowo­lić się stwierdzeniem, że człowiek posiada pewną zdolność (np. umiejętność czytania i pisania), i dopisaniem historii, która uczy­ni ją zdolnością „przystosowawczą" (komunikacja pisemna ewolu­owała, dlatego że jest bardzo praktyczna). Czytanie i pisanie nie wymagają swoistego systemu mózgowego, ale wykorzystują syste­my, które służyły nam od zarania dziejów i do dziś służą do innych celów (rozpoznawania obrazu, podziału słów na sylaby, kontroli motorycznej nad dłonią i nadgarstkiem itp.).

Jest oczywiste, że w pewnych dziedzinach funkcjonowanie na­szych systemów kojarzeniowych to wynik ewolucji, ponieważ dokonywane przez nas wybory mają bezpośredni wpływ na możli­wość przetrwania i zachowania gatunku. Zajmujący się psycholo­gią ewolucjonistyczną Don Symons i David Buss zgromadzili różne­go rodzaju dane na temat rozmaitych aspektów psychologii seksualnej człowieka: doboru partnera, walorów decydujących o atrakcyjności jednostki, jej wiarygodności jako partnera w sta­łym związku i jako potencjalnego rodzicai.


Życie naszych przodków było pełne niebezpieczeństw, grożą­cych nie tylko ze strony widocznych drapieżników, ale także wszel­kiego rodzaju trucizn, wirusów i innych mikrobów. Żywność zdo­byta przez zbieraczy i łowców była w pełni naturalna, to znaczy -niezbyt zdrowa. Wiele roślin zawiera toksyny, o padlinie lepiej nie wspominać. Także zwierzęta przenoszą patogeny, które łatwo do­stosowują się do warunków organizmu ludzkiego. Ryzyko żywie­niowe jest szczególnie wysokie w przypadku gatunków „wszystkożernych", takich jak człowiek, który je różnorodne pokarmy i przystosowuje się do nowego środowiska, zmieniając dietę. Te gatunki powinny zatem być chronione nie tylko przez system im­munologiczny, muszą mieć także swoistą zdolność adaptacji po­znawczej, umożliwiającą minimalizowanie ryzyka zarażenia i za­każenia. Szczury, również wszystkożerne, zbliżają się do nowej żywności z największą ostrożnością i błyskawicznie wykrywają związek między chorobami a tym, co jadły, o wiele skuteczniej niż inne korelacje, nie mające nic wspólnego z pożywieniem, co dowo­dzi, że system odpowiedzialny za te skojarzenia jest ściśle wyspe­cjalizowany.

Także ludzie posiadają zdolność adaptacji poznawczej w tej dziedzinie. Małe dzieci gotowe są próbować wszystkiego, co poda im do jedzenia znajoma osoba, i w ten sposób łatwiej dostosowują się do lokalnych tradycji. Potem stają się ostrożniejsze, dzięki cze­mu nie połykają już substancji zagrażających zdrowiu i życiu. Cię­żarne kobiety czują wstręt do pewnych pokarmów, przede wszyst­kim bogatych w toksyny i szkodliwych dla rozwijającego się w ich łonie płodu. Żywność nie jest oczywiście jedynym zagrożeniem dla zdrowia. Kontakt z rozkładającymi się zwłokami, z osobami ranny­mi lub chorymi, przedostanie się do przewodu pokarmowego feka­liów lub ziemi to kolejne sytuacje, których z oczywistych przyczyn nauczyliśmy się unikać w procesie ewolucjiii.


Wydaje się, że umysł ludzki jest wyposażony w swoisty system kojarzeniowy, odnoszący się do tego rodzaju sytuacji i wyzwalają­cy silne reakcje emocjonalne już na wzmiankę o jednej z tych moż­liwości. Psycholog Paul Rozin badał „psychologię wstrętu", jej związki z preferencjami żywieniowymi i ryzykiem zakażenia. Wy­kazał, że system kojarzeniowy „zakażenia" podlega ścisłym regułom. Po pierwsze, zakłada, że źródło zagrożenia nie musi być widoczne; czynniki toksyczne były niewykrywalne aż do wynalezienia mikro­skopu. Po drugie, nawet ograniczony kontakt z czynnikiem szkodli­wym, choćby bardzo krótkotrwały, naraża na pełne ryzyko. Innymi słowy, nie ma związku między dawką a skutkiem. Substancje szkodliwe nie tracą swych właściwości poprzez rozcieńczenie. I wreszcie po trzecie, wszelki kontakt ze źródłami skażenia może przynieść podobne skutki, choć połknięcie (lub idea połknięcia) wywołuje najsilniejsze emocjeiii.

Te założenia są swoiste dla omawianej dziedziny. System koja­rzeniowy „zakażenia" może wydać się przesadnie ostrożny. Niektó­rzy uczestnicy eksperymentu Rozina odmawiali na przykład picia ze szklanki, w której znalazł się prusak, nawet jeśli tę szklankę zdezynfekowano. Ale systemem zawsze kierują reguły odnoszące się do warunków życia przodków, a więc do czasów, kiedy dezyn­fekcja nie istniała.

i O doborze partnera seksualnego: D. Buss, Sex differences in human mate preferen­ces: Evolutionary hypotheses tested in 37 cultures, „Behavioral and Brain Sciences" 12, 1989, s. 1-49; D. Symons, The evolution of human sexuality, Oksford University Press, New York 1979. O zazdrości: D. Buss, The dangerous passion: Why jealousy is as neces­sary as love and sex, Free Press, Nowy Jork 2000.

O ewolucjonistycznej interpretacji zabójstwa: M. Daly i M. Wilson, Homicide, Aldine Nowy Jork 1988. O ewolucjonizmie: D. LeCroy i P. Molier (red.), Evolutionary perspec­tives on human reproductive behavior, New York Academy of Sciences, Nowy Jork 2000.

ii O unikaniu pewnych pokarmów: J. Garcia i R. Koelling, Relations of cue to con­sequence in avoidance learning, „Psychonomic Science" 4, 1966, s. 123-124. O jego związku z ciążą: M. Profet, Pregnancy sickness as adaptation: A deterrent to maternal in­gestion of teratogens. W: The adapted mind: Evolutionary psychology and the generation of culture, red. J. Barków, L. Cosmides i J. Tooby, Oxford University Press, Nowy Jork 1993.


iii P. Rozin, The evolution, op. cit.; P. Rozin, J. Haidt i C.R. McCauley, Disgust, [w:] Handbook of emotions, s. 69-73. Red. M. Lewis i J.M. Haviland, Guildford, Nowy Jork 1993.

cahil : :
Teoria widzenia  Komentarze (2)
06. grudnia 2007 | 13:00:00
Barwa postrzegana jest psychofizyczna cechą percepcji
wzrokowej - wrażenie barwy to zinterpretowany
przez mózg efekt padania światła na oko.
Barwa nie jest właściwością przedmiotu, jak np.
kształt, mimo ze zazwyczaj (jeśli nie zawsze)
postrzegamy ją jako należącą do powierzchni.
Przedmioty stanowia jedynie wtórne źródło swiatła
i wydaja się kolorowe, ponieważ pochłaniają, odbijają,
lub przepuszczają pewne części widma
9
BARWA Ujęcie fizyczne
i absorbują inne. Np. obiekt odbieramy jako czarny kiedy absorbowane jest całe światło,
kiedy zaś odbijane, obiekt widzimy jako biały. Gdy absorbowane są równe części światła,
przedmiot wydaje się szary, kiedy część światła pochłaniana, a reszta odbijana - odbieramy
barwę która jest sumą barw odbitych.
Zidentyfikowanie barwy wymaga 3 faz i 3 elementów:
- źródła swiatła tworzącego widzialne promieniowanie
- oka i jego właściwości jako detektora
- mózgu jako miejsca powstawania wrażenia barwy
Czynnik pierwszy, czyli światło i fizyczna strona barwy
została omówiona . Oko jako detektor działa następująco:
promienie świetlne przenikając przez rogówkę ulegają
załamaniu; następnie przechodzą przez źrenicę, która dzięki
odruchowi źrenicznemu reguluje wielkość strumienia
światła; wiązka promieni skupia się w soczewce, która dzięki
wypukłości ma szeroką zdolność zbierającą (akomodacja
lub nastawnośc soczewki); obraz siatkówkowy, powstający
na dnie oka, czyli tylnej ścianie gałki, jest obrazem odwróconym.
Siatkówka oka posiada gęstą sieć receptorów
umożliwiających odbiór bodźców świetlnych. Receptory te
przekształcają owe bodźce, oraz kierują do nerwu
wzrokowego. Na receptory składają się dwa rodzaje komórek, nierównomiernie rozmieszczonych
w błonie siatkówkowej: pręciki reagujące na poziomy jasności (widzenie skotopowe
- widzenie bezbarwne, tylko kształty i kontury), oraz czopki rejestrujące barwy chromatyczne
(widzenie fotopowe - barwy, kształty faktura). Sygnały wywołane przez światło w receptorach
zostają zmodyfikowane przez komórki dwubiegunowe i zwojowe, a następnie rozchodzą
się wzdłuż nerwu wzrokowego i po przekazaniu w ciałkach kolankowych
zewnętrznych docierają do kory mózgowej w potylicznej części mózgu Wiele zjawisk
związanych z widzeniem barwy tłumaczy również trójskładnikowa teoria Younga-
Helmholtza o szczególnej barwoczułości wspomnianych czopków siatkówki oka.
Przyjmuje się w niej iż można otrzymać wszystkie barwy w wyniku zmieszania trzech: czerwonej,
zielonej i niebieskiej, oraz zakłada się istnienie w siatkówce oka trzech rodzajów
receptorów światłoczułych (czopków), z których każdy reaguje wprawdzie na
promieniowanie z całego zakresu widzialnego, ale jest najbardziej wrażliwy na określoną
długość fal odpowiadającą w przybliżeniu jednej z trzech barw R , G i B.
cahil : : widzenie kolor
Kroje i klasyfikacja pism  Komentarze (0)
08. listopada 2007 | 10:49:00


Po omówieniu kilku podstawowych terminów stosowanych w projektowaniu typograficznym chciałbym przejść do praktycznej strony naszej pracy i wykazać, że procesowi projektowania towarzyszyć musi także szeroka wiedza teoretyczna.

Obejmuje ona znajomość historii pisma, krojów pisma, zasad dobrej czytelności, umiejętność redagowania technicznego tekstów, czyli tzw. adiustacji maszynopisów, podstawy technik drukarskich, psychologię widzenia. Wiedza ta pozwoli nam na świadome podejmowanie decyzji projektowych i sprawi, że efekt naszej pracy stanie się prawdziwie profesjonalny. Przykładem, który posłuży mi do zobrazowania wzajemnych powiązań i zależności decyzji typograficznych, będzie zwykły fragment maszynopisu. Zazwyczaj projektant otrzymuje tekst, który następnie musi zadiustować (opisać) tak, by zrozumiał go operatorkomputera. Tekst w pierwotnym kształcie dostarczony jest do opracowania jako maszynopis lub wydruk z drukarki. Maszynopis powinien mieć górny i lewy margines wystarczająco szerokie, aby zmieściły się tam opisy adiustacyjne. Standardowy maszynopis zawiera 30 wierszy na stronie (format A4) i około 60 znaków w wierszu. Na fachowo opisany maszynopis składają się cztery podstawowe decyzje typograficzne. Dokonujemy wyboru:
- kroju pisma,
- stopnia pisma i interlinii,
- szerokości składu,
- rodzaju składu.
Aby projektant mógł w profesjonalny sposób przygotować adiustację maszynopisu, musi wiedzieć, co oznaczają wymienione wyżej pojęcia, jakie pomiędzy nimi zachodzą związki i popełniania jakich błędów należy unikać. Najpierw jednak popatrzmy, jak zostały nazwane podstawowe elementy konstrukcyjne litery. Przedstawia je ilustracja na stronie 7. ZnajomośćZnajomość kategorii opisu litery należy do abecadła każdego grafika-projektanta. Przejdźmy teraz do dalszych bardzo istotnych w projektowaniu typografii terminów.
cahil : :
nowe narzędzia  Komentarze (0)
06. listopada 2007 | 20:58:00

Nawe narzędzia do codziennej pracy:

letnag.ovh.org

I wiele innych w przygotowaniu. Coraz bardziej lubie to co robie :) Kto zgadnie co ? 

 

cahil : :
01. listopada 2007 | 13:26:00
Zasłoniłam się, ukryłam pod maską obojętności, schowałam za tym pozorem.
Przez chwilę była chyba zaskoczona, że nie jestem przezroczysta, że nie może mnie przejrzeć na wskroś, ale szybko się z tego otrząsnęła, szybciej niż ja.
- No dobrze - powiedziała cierpko i uśmiechnęła się raczej do siebie samej niż do mnie. - Do rzeczy. W liście dała mi pani do zrozumienia, że ma zastrzeżenia co do zlecenia, jakie pani zaproponowałam.
- No tak, to znaczy...
Mówiła dalej, jakby nie zauważyła, że jej przerwałam.
- Mogę pani zaoferować podniesienie miesięcznego uposażenia i końcowego honorarium.
Oblizałam wargi, szukając odpowiednich słów. Zanim zdążyłam się odezwać, zza przyciemnionych szkieł panna Winter zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów, ogarniając równo przyciętą brązową grzywkę, prostą spódnicę i granatowy sweterek. Nie czekając na moją odpowiedź, uśmiechnęła się z politowaniem.
- Ale dbanie o korzyści finansowe najwyraźniej nie leży w pani naturze. Niebywałe. -Jej ton był oschły. - Pisałam o ludziach, którym nie zależy na pieniądzach, ale nigdy się nie spodziewałam, że spotkam kogoś takiego. - Oparła się na poduszkach. - Sądzę więc, że problem dotyczy niezależności. Ludzie, w których życiu brak równowagi, jaką daje zdrowa miłość do pieniędzy, mają przeraźliwą obsesję osobistej niezależności. Machnęła ręką, zbywając moje słowa, zanim je wypowiedziałam.
cahil : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28293031123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282912

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

trudzia | paulinka13 | oocia | celtic-girl | metropolis | Mailing